NEWS
PiS się rozpada. Po rozmowie z Kaczyńskim frakcja Morawieckiego mówi o wymuszaniu i upokorzeniu
W serialu o PiS nie będzie happy endu. Rozmowa Morawieckiego z Kaczyńskim nie przyniosła przełomu. Udawana dżentelmeńska gra w wewnątrzpartyjny dialog zmieniła się w walkę o to, kto zostanie winnym podziału.
Przed dzisiejszym rendez-vous Kaczyńskiego z Morawieckim sympatycy Prawa i Sprawiedliwości mogli mieć jeszcze cień nadziei, że obaj politycy jakoś się dogadają, choć było wiadomo, że rzeczywisty kompromis jest już niemożliwy. Ewentualne porozumienie musiałoby wiązać się z bolesną przegraną którejś ze stron: albo z rejteradą Morawieckiego, albo z praktyczną utratą przez Kaczyńskiego kontroli nad partią. Zbyt wiele twardych deklaracji padło, żeby ot tak, zwyczajnie podać sobie dłonie. Teraz już wiemy, że porozumienia nie będzie, a po rozmowie prezesa z byłym premierem stawka konfliktu jest jeszcze wyższa niż wcześniej.
Po zakończeniu spotkania na szczycie rzecznik PiS Rafał Bochenek wydał oświadczenie, w którym znalazło się zdanie, że „rozmowy miały charakter konstruktywny”, ale wynikało z niego również, że prezes Kaczyński obstaje przy swoim ultimatum: do czwartku do północy wszyscy chętni muszą złożyć deklarację lojalności wobec partii, jeśli chcą w niej pozostać. Czyli Morawiecki nic nie wskórał, a żadna z jego propozycji (miał ich przedstawić 21, co musiało być dla prezesa dość bezczelnym nawiązaniem do postulatów robotników z sierpnia 1980 r.) nie usatysfakcjonowała Kaczyńskiego. Tym samym udawana, dżentelmeńska gra w wewnątrzpartyjny dialog się zakończyła, zaczęła się pełnoskalowa wojna o podporządkowanie.