NEWS
Anusz: Bez Brauna i Nawrockiego PiS nie wróci do władzy
– To największy kryzys w historii PiS – mówi Wirtualnej Polsce historyk i politolog Andrzej Anusz. To były współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, współzałożyciel jego pierwszej partii Porozumienie Centrum oraz autor książki “Osobista historia PC. U źródeł Prawa i Sprawiedliwości”. Czy prezes PiS jest skazany na koalicję z Braunem?
Michał Wróblewski, WP: To pierwszy taki rozłam w historii życia politycznego Jarosława Kaczyńskiego?
Dr Andrzej Anusz: Na pewno jest to największy rozłam w historii PiS.
Ale nie pierwszy w życiu prezesa.
Nie. W Porozumieniu Centrum na początku lat 90. również doszło do rozłamu. Sam w nim brałem udział. Wtedy odeszło kilkunastu posłów z ponad 40.
To rozłam o bardzo dużej skali. Odchodzi były premier, który funkcję sprawował przez 6 lat. Wiceprezes PiS. To sytuacja o znaczeniu o wiele większym niż odejścia Zbigniewa Ziobry do Solidarnej Polski czy założenie PJN przez Adama Bielana, Michała Kamińskiego czy Joannę Kluzik-Rostkowską po katastrofie smoleńskiej. To największy kryzys w historii PiS.
Czy te rozłamy da się porównać?
Jarosław Kaczyński był liderem partii Porozumienie Centrum. Z drugiej strony miał premiera, który był członkiem klubu parlamentarnego PC. Czyli Jana Olszewskiego. I wtedy – jako były premier – Jan Olszewski był uczestnikiem rozłamu, podobnie jak obecnie były premier Mateusz Morawiecki. Od Kaczyńskiego odeszli zatem dwaj byli premierzy, bardzo ważni politycy.
Kontekst jednak był inny.
Tak. Tamten spór, w latach 90., dotyczył taktyki politycznej. Wtedy Kaczyński podjął rozmowy o wejściu do rządu Hanny Suchockiej. To był ten bezpośredni powód rozejścia. Jan Olszewski nie widział możliwości współpracy, jako odwołany premier, z tworzącym się rządem Suchockiej. Kaczyński uważał, że Olszewski może mu zagrozić. To była jedna z przyczyn podziału.
Ale po kilku miesiącach – po sporze z byłym premierem – Kaczyński wrócił do tej narracji, którą prezentował Olszewski. A później ich drogi się znowu zeszły. Olszewski w 1997 r. wyciągnął rękę do Kaczyńskiego i wpisał go na swoją listę Ruchu Odbudowy Polski. Porozumienie Centrum zostało w AWS-ie, ale lider wyszedł z AWS i kandydował z listy ROP i wszedł do Sejmu. Losy te zatem były zawiłe, przenikały się, sytuacja polityczna była skomplikowana i nieprzewidywalna.
A teraz?
Zarówno PiS, jak i tworzące się środowisko polityczne Mateusza Morawieckiego, obawiają się o swoją przyszłość. Są w opozycji – to jest kluczowa kwestia.
Jak prezes, psychologicznie, odnajduje się w takich “rozłamowych” sytuacjach? Jak do nich podchodzi, jak na nie reaguje? A może sam, świadomie, do nich doprowadza?
Gdy dochodziło do pierwszego rozłamu w życiu prezesa Kaczyńskiego, jego partia – Porozumienie Centrum – nie była hegemonem na prawicy. Na scenie były ZChN, Solidarność, Porozumienie Ludowe, KPN… Bogata mozaika. PC było “tylko” jednym z ugrupowań.
A później, przez niemal ćwierć wieku, PiS tym hegemonem na prawicy – i w ogóle w polskiej polityce – było. Teraz to się zmienia: mamy Konfederację, Koronę Polską, Rozwój Plus. Jarosław Kaczyński od 25 lat nie był w takiej sytuacji, gdy polityczne znaczenie zyskują inne formacje po prawej stronie. Nie obowiązuje już zasada: “na prawo od PiS tylko ściana”. W związku z tym teraz prezes skupia się na tym, by “upilnować” własną partię. Bo partia dla niego zawsze była, jest i będzie najważniejsza.