NEWS
Sąd krzyżuje plany rządu: Aresztowanie Zbigniewa Ziobry odłożone w czasie z powodu uchybień prokuratury..
To miał być dzień triumfu ekipy Donalda Tuska i spektakularny pokaz rozliczeń poprzedniej władzy przed nadchodzącymi świętami.
Zamiast medialnego sukcesu, posiedzenie aresztowe w sprawie byłego ministra sprawiedliwości zakończyło się niespodziewanym zwrotem akcji.
Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o odroczeniu kluczowej rozprawy dotyczącej Zbigniewa Ziobry aż do piętnastego stycznia przyszłego roku.
Powodem tej decyzji stało się rażące zaniedbanie ze strony prokuratury, która nie dostarczyła kompletnego materiału dowodowego.
Obrońcy byłego ministra, mecenas Lewandowski oraz mecenas Gomoła, ujawnili przed sądem brak kluczowych dokumentów w aktach sprawy.
Okazało się, że śledczy zataili materiały o charakterze niejawnym, które jednoznacznie przemawiały na korzyść oskarżonego polityka.
Zgodnie z obowiązującym kodeksem postępowania karnego, sąd ma kategoryczny obowiązek zapoznać się z całością zgromadzonego materiału.
Wydanie jakiejkolwiek decyzji o izolacji człowieka na podstawie niekompletnych akt byłoby rażącym złamaniem procedur prawnych.
Kompromitacja prokuratora Piotra Woźniaka stała się faktem, gdy musiał on opuścić salę rozpraw i tłumaczyć się przed kamerami.
Obrona Zbigniewa Ziobry zapowiedziała już kolejny krok i złożenie oficjalnego wniosku o całkowite wyłączenie tego śledczego ze sprawy.
Opozycja bije na alarm, twierdząc, że całe postępowanie jest polityczną ustawką szytą pod dyktando Kancelarii Premiera.
W oficjalnych zarzutach wobec lidera Suwerennej Polski nie ma bowiem mowy o przywłaszczeniu chociażby jednej złotówki na cele prywatne.
Sprawa dotyczy legalności poszukiwania funduszy na niezbędny remont generalny zniszczonego budynku publicznej prokuratury.
Politycy opozycji podkreślają, że coraz więcej niezawisłych sędziów odmawia udziału w tym politycznym spektaklu obecnej władzy.
Wielkim echem w korytarzach sądowych odbiło się niedawne, miażdżące uzasadnienie wyroku wydane przez sędziego Łubowskiego.
Ten szanowany międzynarodowo arbiter wprost określił obecną sytuację ustrojową w Polsce mianem postępującej kryptodyktatury.
Sędzia Łubowski ostro skrytykował publiczne groźby przedstawicieli rządu o przewożeniu politycznych oponentów w bagażnikach.
W tym samym czasie posłowie opozycji przechodzą do zmasowanej ofensywy prawnej na zupełnie nowym odcinku frontu.
Do Prokuratury Krajowej trafiło właśnie oficjalne zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez obecne kierownictwo resortu.
Sprawa dotyczy bezpośredniego niedopełnienia obowiązków służbowych i zaniechania organizacji konkursów w Funduszu Sprawiedliwości.
Politycy Suwerennej Polski alarmują, że od pierwszego stycznia setki tysięcy ofiar brutalnych przestępstw zostaną bez pomocy.
Osoby molestowane, zgwałcone oraz ofiary tragicznych wypadków drogowych stracą dostęp do darmowych psychologów i prawników.
Zamiast realnego wsparcia dla pokrzywdzonych, resort zdecydował się na kontrowersyjny outsourcing oceny wniosków.
Prywatna firma zewnętrzna ma zarobić blisko milion złotych za zadania, które powinni wykonywać zatrudnieni urzędnicy.
Wokół wyboru tego podmiotu narasta potężny skandal, gdyż firma prosiła o pomoc urzędniczkę przebywającą wcześniej w areszcie.
Opozycja złożyła również wnioski o natychmiastowe kontrole do Najwyższej Izby Kontroli oraz Państwowej Inspekcji Pracy.
W tle sporu prawnego pojawia się także temat dramatycznego paraliżu decyzyjnego wśród zastraszonych urzędników ministerstwa.
W ciągu ostatnich miesięcy w departamencie odpowiedzialnym za fundusze doszło do wymiany aż dwunastu dyrektorów.
Zbigniew Ziobro zadeklarował w mediach społecznościowych, że wróci do kraju natychmiast po przywróceniu elementarnych standardów prawnych.
Wśród twardych warunków wymienia powrót do losowania składów sędziowskich oraz uznanie legalnego Prokuratora Krajowego, Dariusza Barskiego.