CELEBRITY
Szykują Salę Kolumnową dla Berka? Szef Kancelarii Sejmu zabrał głos
Marek Siwiec odniósł się do doniesień o możliwym ślubowaniu sędziego TK Macieja Berka w Sali Kolumnowej Sejmu. Scenariusz pojawił się w związku ze sporem o przyjęcie ślubowania od wybranego sędziego Trybunału Konstytucyjnego przez Karola Nawrockiego. Szef Kancelarii Sejmu zapewnił w TVN24, że nie prowadzi takich przygotowań. — Na razie nic nie planuję — przyznał.
Maciej Berek został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego 4 września. Kancelaria Prezydenta zwróciła się następnie do Kancelarii Sejmu o wyjaśnienie sposobu weryfikacji jego doświadczenia zawodowego. Otoczenie Karola Nawrockiego wskazuje na wątpliwości dotyczące wymaganego dziesięcioletniego okresu wykonywania zawodu radcy prawnego. Sam Berek przekonuje, że spełnia warunki, a dokumenty dotyczące jego pracy zostały przedstawione podczas procedury wyboru.
Marek Siwiec został zapytany w TVN24, czy Kancelaria Sejmu szykuje Salę Kolumnową na wypadek, gdyby prezydent nie przyjął ślubowania od Macieja Berka. Szef kancelarii zaprzeczył, by trwały takie przygotowania.
Nie jestem naiwny, tylko jestem człowiekiem bardzo wiernym harmonogramowi, który został przygotowany, gdy spotykaliśmy się z różnymi pytaniami, zarzutami, czy Berek spełnił, nie spełnił wymagań. Poprosiliśmy o przygotowanie pełnego harmonogramu i podstaw prawnych, co na którym etapie się działo. Nigdzie tam nie ma nic o Sali Kolumnowej i na razie nic nie planuję — stwierdził Siwiec.
Szef Kancelarii Sejmu zapowiedział jednocześnie, że Maciej Berek otrzyma dokument potwierdzający wybór na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
— My na pewno wręczymy, marszałek Sejmu wręczy zaświadczenie o wyborze panu Berkowi. To się na pewno zdarzy, tak jak było z tamtymi sześcioma sędziami, ponieważ byli wszyscy i wszyscy otrzymali te zaświadczenia — powiedział.
Siwiec zaznaczył, że na obecnym etapie oczekuje przyjęcia ślubowania przez Karola Nawrockiego. Jego zdaniem dyskusja wokół formy złożenia przysięgi nie powinna prowadzić do dalszego sporu między instytucjami państwa.
— Natomiast forma złożenia przysięgi, cała ta dyskusja to jest coś bardzo zbędnego w polskiej polityce, ponieważ my rozmawiamy właściwie o tym, jak nie burzyć państwa, procedur, instytucji. W związku z tym pan mi zadał pytanie, czy ja robię coś, aby prezydent nie burzył, nie przyjmując przysięgi. To na razie chcę być naiwny i czekać, aż przyjmie tę przysięgę — mówił.
Zgodnie z ustawą o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego osoba wybrana przez Sejm składa ślubowanie wobec prezydenta RP. Jest to warunek nawiązania stosunku służbowego i rozpoczęcia wykonywania obowiązków w Trybunale.
9 kwietnia w Sali Kolumnowej Sejmu ślubowanie złożyło czworo sędziów, od których Karol Nawrocki wcześniej nie odebrał przysięgi: Krystian Markiewicz, Maciej Taborowski, Marcin Dziurda i Anna Korwin-Piotrowska.
W uroczystości uczestniczyli również Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek, którzy złożyli ślubowanie przed prezydentem 1 kwietnia. Kancelaria Prezydenta zakwestionowała skuteczność prawną ślubowania zorganizowanego w Sejmie, natomiast marszałek Włodzimierz Czarzasty uznał, że sędziowie dopełnili ustawowego obowiązku.
W rozmowie powróciła również kwestia dokumentów potwierdzających kwalifikacje byłego ministra. Kancelaria Prezydenta domagała się informacji o sposobie sprawdzenia, czy Berek spełnia wymagania przewidziane dla sędziego TK. Zbigniew Bogucki wskazywał przede wszystkim na konieczność wyjaśnienia okresów wykonywania przez niego zawodu radcy prawnego.
Marek Siwiec przekonywał, że dokumenty i oświadczenia dotyczące kandydata zostały wykorzystane przez Sejm w trakcie przewidzianej procedury. Podkreślił, że posłowie mieli możliwość zadawania pytań i wyrobienia sobie zdania przed głosowaniem.
— Te dokumenty w sposób wymagający do procedury wykorzystał Sejm. Oświadczenia, odbywały się posiedzenia komisji, zadawano pytania, odbywały się głosowania. Każdy mógł sobie wyrobić, kto wpływa na to głosowanie, pogląd. To jest jedna z decyzji, która jest niezaskarżalna w sądzie — stwierdził.
Szef Kancelarii Sejmu zakwestionował również oczekiwanie przedstawienia przez kandydata określonego zestawu dokumentów. Jak tłumaczył, o wystarczalności przedstawionych informacji rozstrzyga komisja sejmowa.
— Nie ma czegoś takiego jak zestaw dokumentów, który przedstawia kandydat. Kandydat przychodzi na komisję i mówi: to, to, to według kryteriów, które są zapisane w prawie. Jeżeli komisja uważa, że to jest wystarczające, to mówi OK. Jeżeli uważa, że jest niewystarczające, to głosuje przeciwko i taka procedura się odbyła — powiedział Siwiec.