CELEBRITY
🔴 Ostra wymiana zdań w Sejmie 😨
Z sejmowej mównicy padły ostre słowa i mocne historyczne porównania, sięgające czasów PRL. Poseł Jarosław Sachajko zarzucił koalicji rządzącej stosowanie metod autorytarnych, a w odpowiedzi usłyszał od Jerzego Meysztowicza zarzut dotyczący jego przeszłości. Jak pokazała transmisja z obrad, między politykami doszło do ostrej wymiany zdań. Do sytuacji musiał włączyć się prowadzący obrady marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.
Iskrą było wystąpienie posła koła Demokracja Bezpośrednia Jarosława Sachajki, który skrytykował koalicję rządzącą w związku z sytuacją wokół Akademii Wymiaru Sprawiedliwości i odwołania jej rektora. Poseł porównał działania obozu władzy do mechanizmów totalitarnych, sięgając po odniesienia zarówno do czasów PRL, jak i okresu międzywojennych Niemiec.
Historyczne oskarżenia pod adresem obozu władzy
Jak wynika ze stenogramu 65. posiedzenia Sejmu, Jarosław Sachajko zaczął od porównań do czasów komunistycznych.
− Koalicja rządząca, zachowujecie się jak autorytarna władza, która nie znosi niezależnych instytucji. W 51 roku tak zachowywali się komuniści w sprawie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Odwołali rektora. W 82 roku Jaruzelski uchwalił ustawę chroniącą autonomię uczelni. Wy wracacie do standardów Bieruta − mówił z mównicy.
Następnie sięgnął po jeszcze mocniejszą analogię historyczną.
− Hitler został kanclerzem w ramach mechanizmów konstytucyjnych, a później krok po kroku podporządkowywał sobie kolejne instytucje. Wy zaczęliście od mediów, później była prokuratura, sądy, dziś Akademia Wymiaru Sprawiedliwości − kontynuował.
Składając wniosek o przerwę i informację premiera, poseł nie szczędził mocnych słów.
− Co jutro? Trybunał Konstytucyjny i delegalizacja opozycji? Posłom koalicji rządzącej przypomnę, że NSDAP po procesach norymberskich została uznana za organizację przestępczą. Wy idziecie tą samą drogą, koalicja rządząca − oświadczył.
Wniosek Sachajki o przerwę trafił pod głosowanie i został odrzucony — za było 178 posłów, przeciw 228.
W międzyczasie z mównicy zabierali głos kolejni posłowie, między innymi Anna Dąbrowska-Banaszek z PiS i Roman Fritz z Konfederacji Korony Polskiej.
Do wystąpienia Sachajki nawiązał później Jerzy Meysztowicz z Koalicji Obywatelskiej. Zgłaszając wniosek przeciwny, odniósł się wprost do przeszłości posła.
− Pan poseł Sachajko zdaje się zapomniał przypomnieć, że był członkiem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Ale zdaje się, że już nie działa to towarzystwo − powiedział.
Poseł KO uderzył też w Prawo i Sprawiedliwość, zarzucając kierownictwu partii brak reakcji na wcześniejsze wystąpienie posłanki Dominiki Chorosińskiej.
− Jest przykra rzecz, panie prezesie, że ani pan prezes, ani szef klubu nie odciął się od skandalicznego wystąpienia pani poseł Chorosińskiej na ostatnim posiedzeniu Sejmu. Mam nadzieję, że nie jest to forma akceptacji i przyzwolenia na takie zachowanie − mówił.
Sprostowanie i zarzut o kłamstwo
Sachajko natychmiast zażądał prawa do sprostowania. Gdy marszałek dał mu dwadzieścia sekund, kategorycznie zaprzeczył.
− Przed chwilą pan Meysztowicz, jak zwykle z tej mównicy, przyszedł i po prostu (…) ordynarnie skłamał, że byłem w jakimkolwiek Towarzystwie Przyjaźni Polsko-Rosyjskiej − oświadczył.
Na koniec zwrócił się bezpośrednio do przedmówcy.
− Panie Meysztowicz, niech pan Wikipedię chociaż przeczyta, zanim pan otworzy usta z tej mównicy − dodał.
Po tej wymianie prowadzący obrady wrócił do porządku posiedzenia i przeszedł do sprawdzania kworum przed kolejnymi wystąpieniami.