NEWS
Karol Nawrocki miał zostać otruty? Ujawniono poruszające wieści
W najnowszej książce poświęconej obecnemu prezydentowi Polski pojawił się bardzo sensacyjny wątek z kampanii wyborczej.
Chodzi o nagłe zasłabnięcie, utratę przytomności i gwałtowne objawy, które miały wystąpić podczas jednego z wyjazdów na Dolnym Śląsku.
Relacja jest na tyle dramatyczna, że szybko wywołała ogromne poruszenie w sieci.
W tle pojawiły się nawet sugestie dotyczące możliwej próby otrucia.
Dopiero z ujawnionego fragmentu wynika, że sprawa dotyczy Karola Nawrockiego i wydarzeń z jego kampanii prezydenckiej.
Opis znalazł się w książce „Skąd się wziął Karol Nawrocki”.
Publikacja ma formę wywiadu rzeki, który z prezydentem przeprowadził profesor Andrzej Nowak.
Książkę przygotowało wydawnictwo „Biały Kruk”.
Do sieci trafił fragment rozmowy, w którym Karol Nawrocki opowiada o jednym z najtrudniejszych momentów kampanii.
Jak wynika z jego relacji, do dramatycznego zdarzenia doszło między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem.
Prezydent wspomina, że była to sytuacja „mocno podbramkowa”.
Mówił także o momencie grozy, który do dziś bardzo wyraźnie pamięta.
Według jego słów czasem żartuje, że wybory prezydenckie wygrał w Dzierżoniowie.
Dodaje jednak, że wszystko zaczęło się jeszcze w Ząbkowicach Śląskich.
Tam odbywało się jedno z kampanijnych spotkań.
Pogoda była bardzo trudna, ponieważ tego dnia mocno padał deszcz.
Nawrocki relacjonuje, że wydarzenie mogło się nawet nie odbyć, bo warunki organizacyjnie wszystko komplikowały.
Mimo tego spotkanie pod ratuszem doszło do skutku.
Kandydat przemawiał przez kilka minut do zgromadzonych ludzi.
Według jego opowieści wcześniej tego dnia był także obiad na Dolnym Śląsku.
Wspomina również dziwne zachowanie części ekip telewizyjnych związanych z jego kontrkandydatem.
Jak twierdzi, dziennikarze mieli go śledzić nawet wtedy, gdy zjechał z trasy, aby zobaczyć tereny popowodziowe.
Ten punkt nie był wcześniej zaplanowany.
Mimo to, jak relacjonuje, nagle pojawiła się kamera i przedstawiciele mediów.
Najbardziej zastanawiające miało być jednak ich zainteresowanie jednym konkretnym elementem dalszej podróży.
Według Nawrockiego dopytywali, czy na pewno wsiądzie do pociągu między Ząbkowicami Śląskimi a Dzierżoniowem.
Był to wyjątkowy przejazd, ponieważ na tym odcinku miał skorzystać z normalnego pociągu regionalnego, a nie z kampanijnego autobusu.
Przejazd miał przygotowywać Michał Dworczyk.
Nawrocki twierdzi, że pytania o pociąg powtarzały się wyjątkowo uporczywie.
Mimo tego zdecydował się realizować plan kampanii.
Pojechał na spotkanie w Ząbkowicach Śląskich.
Tam, jak wspomina, przemawiał pod ratuszem przez około pięć do siedmiu minut.
Po wystąpieniu miał przejść do autobusu, który czekał około 50 metrów dalej.
Autobus miał zawieźć go na peron.
Wtedy nagle poczuł, że dzieje się z nim coś bardzo złego.
Prezydent opisuje to jako gwałtowne osłabienie.
Porównał ten moment do silnego ciosu w szczękę.
Mówił, że miał wrażenie, jakby ktoś nagle wyłączył mu organizm.
Mimo fatalnego samopoczucia próbował jeszcze funkcjonować normalnie.
Wspomina, że szedł z Jarkiem Dębowskim i poprosił go o wodę.
Współpracownik miał zauważyć, że dzieje się z nim coś niepokojącego.
Nawrocki odpowiedział mu, że nie wie, co się stało, ale czuje się bardzo źle.
Jak relacjonuje, nadal machał ludziom i próbował zachować pozory normalności.
Jednocześnie wiedział już, że sytuacja jest poważna.
Poprosił, aby szybko zaprowadzono go do autokaru i położono na podłodze.
W autobusie dostał wodę i ją wypił.
Po chwili miał poczuć, że traci kontakt z rzeczywistością.