CELEBRITY
Klamka zapadła, mówi o tym cała Polska 😮
Sejmowa komisja opowiedziała się za zgodą na aresztowanie posła Koalicji Obywatelskiej, o czym poinformowały media po posiedzeniu. Śledczy z Prokuratury Europejskiej zarzucają parlamentarzyście płatną protekcję oraz przyjmowanie korzyści majątkowych od przedsiębiorców. Sam polityk kategorycznie odrzuca oskarżenia i zapowiada walkę o dobre imię.
Sejmowa Komisja Regulaminowa, Spraw Poselskich i Immunitetowych poparła w środowym głosowaniu wniosek o zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie posła. W głosowaniu wzięło udział 16 posłów − 13 było za, jeden przeciw, a dwóch wstrzymało się od głosu. To już drugi raz, gdy Prokuratura Europejska występuje z wnioskiem w sprawie posła. Pod koniec lipca komisja zgodziła się na uchylenie mu immunitetu, ale sprzeciwiła się zatrzymaniu i aresztowaniu. Teraz o losie parlamentarzysty zdecyduje cała izba podczas głosowania na posiedzeniu plenarnym Sejmu.
Płatna protekcja i korzyści majątkowe
Z wniosku Prokuratury Europejskiej, do którego dotarli dziennikarze Polsat News, wynika, że poseł miał dopuścić się dwóch przestępstw płatnej protekcji. Jak podkreśliła prok. Agnieszka Marcińczyk, nowy wniosek nie jest rozszerzeniem poprzedniego, lecz dotyczy „innych czynów zabronionych oraz innych przesłanek uzasadniających potrzebę zatrzymania”.
Pierwszy zarzut dotyczy współpracy Króla z przedsiębiorcą z branży motoryzacyjnej. Poseł miał przyjąć od niego 2,5 tys. euro łapówki, jeździć luksusowym Mercedesem podczas wyjazdów do Włoch i polecieć na opłaconą wycieczkę do Tajlandii. W zamian obiecywał podobno kontrakty z MON i MSWiA oraz pomoc przy umowie z firmą z Wietnamu na 100 mln zł, z 3-procentową prowizją dla siebie.
Do zawarcia umowy nie doszło. Obaj biznesmeni trafili już do aresztu.
Willa w Tychach i wpływy w resortach
Drugi zarzut dotyczy współpracy posła z deweloperem z branży mieszkaniowej i energetycznej. Król miał otrzymać od niego korzyść w postaci wykończenia i wyposażenia willi w Tychach wartej 3,8 mln zł. Sam decydował podobno, jak dom zostanie urządzony i jakie meble w nim staną. Oficjalnie nieruchomość nie należała do niego, wynajmował ją za 5 tys. zł miesięcznie. Zdaniem śledczych to stawka mocno zaniżona, bo rynkowe ceny sięgają od 12 do 26 tys. zł.
W zamian poseł miał załatwiać deweloperowi kontrakty w administracji, powołując się na swoje znajomości w resortach klimatu, energii i aktywów państwowych. Według śledczych chodziło o zlecenia związane z transformacją energetyczną, warte nawet 100 mln zł.
Poseł odpiera zarzuty. “Absolutny kapiszon”
Wojciech Król w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” stanowczo odrzuca zarzuty i nazywa całą sprawę „absolutnym kapiszonem”. Najmocniej zaprzecza wątkowi wycieczki.
Nie byłem nigdy w Tajlandii. Żeby dotrzeć do takiego miejsca, trzeba włożyć trochę wysiłku, zostawia się ślady. Trudno byłoby to ukryć. A ja łatwo mogę udowodnić, że nigdy tam nie byłem – mówił.
Przekonuje też, że prokuratura nie ma dowodów, a jedynie hipotezy, oraz że samochodu nikt mu nie podarował, bo sam go wynajmuje i opłaca.
Polityczne tło i zawieszenie w klubie
Zdaniem posła sprawa ma podłoże polityczne i wiąże się z jego funkcją przewodniczącego Rady Mediów Narodowych. Król przekonuje, że celem jest odsunięcie go od decyzji dotyczących mediów publicznych w kluczowym momencie, bo w grudniu kończy się kadencja jednego z członków rady.
– Najlepszym środkiem izolacyjnym dla przewodniczącego Rady Mediów Narodowych byłby areszt na trzy miesiące po to, żeby nic w tym czasie się nie wydarzyło – stwierdził.
Tymczasem szef klubu KO Zbigniew Konwiński przekazał, że Król został zawieszony w prawach członka klubu i stracił funkcję jego wiceprzewodniczącego.