CELEBRITY
Tego posłanka PiS się nie spodziewała 😱‼
Radosław Sikorski nie miał wątpliwości, że za szczekanie na sali plenarnej Dominika Chorosińska powinna zostać wykluczona z obrad. Szef dyplomacji ostro skomentował zachowanie posłanki PiS w rozmowie z Polsat News, przywołując przy okazji głośną sprawę Krystyny Pawłowicz sprzed lat. Incydent poróżnił nawet polityków samego PiS, a teraz może trafić przed Komisję Etyki Poselskiej.
Do zdarzenia doszło 4 września, w trakcie wystąpienia wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza. Z ław Prawa i Sprawiedliwości rozległy się wówczas odgłosy przypominające szczekanie. Na nagraniach z sali widać, że wydawała je Dominika Chorosińska, co natychmiast wywołało polityczne poruszenie i zapowiedzi reakcji dyscyplinarnych.
Sikorski wspomina sałatkę Pawłowicz i żąda wykluczenia z obrad
Pytany przez Polsat News o zachowanie posłanki, Sikorski nie krył zdziwienia.
Tego jeszcze nie grali — skomentował.
Zdaniem szefa MSZ posłanka zasłużyła na najostrzejszą karę, jaką przewiduje regulamin Sejmu.
Za szczekanie moim zdaniem należało się wykluczenie z obrad — oświadczył stanowczo.
Minister przy okazji cofnął się myślami do głośnej sceny z 2014 roku, gdy jako marszałek Sejmu prowadził obrady, a Krystyna Pawłowicz jadła wtedy na sali posiłek. Tamta sytuacja skończyła się awanturą, ale ówczesna posłanka PiS nie poniosła konsekwencji. Dziś Sikorski przyznaje, że tego żałuje.
Do dzisiaj żałuję, że wtedy, jak pani Pawłowicz wcinała sałatkę na sali, to nie wykluczyłem jej z obrad — powiedział.
Brak przeprosin. Spór wewnątrz klubu PiS
Dominika Chorosińska nie przeprosiła za swoje zachowanie. W mediach społecznościowych przekonywała, że jej wystąpienie miało być komentarzem do sprawy poruszanej przez opozycję.
Jedyny język, jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz, to szczekanie psów z Kłodzka — napisała na platformie X.
Kosiniak-Kamysz odpowiedział, że jej zachowanie było „wymownym obrazem politycznej degradacji i upadku całego PiS”.
Incydent podzielił jej własne ugrupowanie. Wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński nie bronił partyjnej koleżanki.
Mogę przeprosić. Nie powinno mieć to miejsca — oświadczył w programie „Dobry wieczór Polsko” w Polsat News.
Dodał przy tym, że politycy „powinni mierzyć wyżej”.
Inaczej podszedł do sprawy rzecznik dyscypliny klubu Waldemar Andzel — zapowiedział rozmowę z władzami klubu, ale zastrzegł, że nie uznaje zachowania posłanki za „bardzo poważny występek”.
Komisja Etyki Poselskiej przeanalizuje nagrania
Sprawą ma zająć się Komisja Etyki Poselskiej. Jej przewodnicząca Elżbieta Burkiewicz przekazała „Faktowi”, że komisja czeka na formalny wniosek, a jeśli nikt inny go nie złoży, zrobi to jej klub. Nie kryła przy tym oburzenia zachowaniem posłanki.
Pani poseł Chorosińska przynosi wstyd Sejmowi i pozostałym posłom. To urąga wszelkim standardom — oceniła Burkiewicz.
Zapowiedziała też analizę nagrań z sali, ponieważ podobne odgłosy miały dobiegać również z innych ław poselskich. Oznacza to, że konsekwencje mogą objąć nie tylko Chorosińską, ale także innych posłów, którzy w ten sam sposób zakłócali wystąpienie wicepremiera.