NEWS
Maciej Maleńczuk rzuca obelgi pod adresem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, siejąc podziały w Polsce
Polska scena polityczna i społeczna znów znalazła się w oku cyklonu. Maciej Maleńczuk – kontrowersyjny muzyk słynący z antysystemowych poglądów – nie zawahał się użyć wulgarnych słów, uderzając bezpośrednio w prezesa Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego. Ten bezkompromisowy atak po raz kolejny rozdarł polską opinię publiczną na dwa wrogie obozy.
Jako artysta deklarujący się jako prawicowy wolnościowiec i niezależny buntownik, Maleńczuk od lat wybiera skrajnie prowokacyjny sposób wyrażania swoich poglądów politycznych, nie zważając na żadne konwenanse.
Scena jako trybuna politycznej nienawiści Napięcie sięgnęło zenitu podczas koncertu w Zamościu, kiedy to Maleńczuk zamienił artystyczną scenę w brutalną trybunę polityczną. Nie przebierając w słowach, użył najcięższych inwektyw, by znieważyć kierownictwo PiS.
Muzyk wprost wymieniał nazwiska polityków konserwatywnej opozycji, krzycząc do tłumu, że są to ludzie, którzy “powinni siedzieć w więzieniu”. Drwił z dogmatycznego stylu rządzenia poprzedniej ekipy, a przy okazji upokorzył samych wyborców PiS, kpiąc, że głosowali pod presją środowiska, pozbawieni własnego rozumu.
Antysystemowy buntownik czy pionek w grze liberałów? To, co najbardziej rozpala publiczną debatę, to pełna sprzeczności postawa Maleńczuka. Choć dumnie nosi łatkę wroga każdego establishmentu, jednocześnie otwarcie wyraża swoje poparcie – jak sam twierdzi, “warunkowe” – dla Koalicji Obywatelskiej i rządu Donalda Tuska.