CELEBRITY
No to się porobiło 😱😱👇
Sprawa rzekomych płatnych spotkań z prezydentem Karolem Nawrockim trafi do prokuratury. Politycy Koalicji Obywatelskiej zapowiedzieli zawiadomienie po niedzielnych publikacjach Radia ZET i „Newsweeka”. Sam prezydent oraz organizatorzy nowojorskiego wydarzenia stanowczo zaprzeczają, jakoby handlowano dostępem do głowy państwa.
Według wspólnego śledztwa Radia ZET i „Newsweeka” prywatna fundacja Centrum Strategii Rozwojowych, organizator poniedziałkowego Polish-American Economic Summit w Nowym Jorku, oferowała firmom „sponsorskie pakiety”. W zależności od wykupionej oferty można było liczyć na spotkanie w wąskim gronie albo na rozmowę jeden na jeden z prezydentem. Ta druga, jak podały media, miała kosztować 100 tys. dolarów. Zaproszenia do dużych korporacji rozsyłano z adresu ministra z Kancelarii Prezydenta, Karola Rabendy.
KO zawiadamia o płatnej protekcji
W odpowiedzi na te publikacje posłowie KO zapowiedzieli złożenie w Prokuraturze Krajowej zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa z art. 230a par. 1 Kodeksu karnego. Europoseł Michał Szczerba mówił o podejrzeniu, że wybranym przedsiębiorcom oferowano płatny dostęp do osób publicznych, w tym do prezydenta, poza trybem urzędowym.
– Ta sprawa bulwersuje, bo zaangażowana w ten proceder była kancelaria prezydenta w osobie jednego z prezydenckich ministrów, a tę usługę oferowała konkretna organizacja – ocenił i zaapelował o zabezpieczenie korespondencji i nośników.
Poseł Patryk Jaskulski mówił wprost o „monetyzacji urzędu prezydenta RP”.
– Cennik spotkań z prezydentem to uderzenie w powagę państwa polskiego. To standard „republiki bananowej”, a nie demokratycznego państwa prawa. Po raz kolejny ktoś próbuje zarabiać na prezydenturze Karola Nawrockiego. Można śmiało postawić tezę, że ktoś oferuje Karola Nawrockiego na godziny – stwierdził poseł KO Patryk Jaskulski.
Jak dodał, prezydent nie jest celebrytą i nie można kupować jego czasu.
Nawrocki: sam odpowiadam za swój kalendarz
Prezydent stanowczo zaprzeczył, by spotkanie z nim wymagało jakiejkolwiek wpłaty.
– Odpowiadam za swój kalendarz, z całą pewnością nie żadna fundacja, nie stowarzyszenie, a nawet nie moi ministrowie – oświadczył w poniedziałek.
Głos zabrał też rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, dla którego cała sprawa to ciąg dalszy „nagonki” na Nawrockiego.
– Nikt nie płacił za wstęp i udział w Polish-American Economic Summit w Nowym Jorku. Nie było deklaracji ze strony Kancelarii Prezydenta warunkujących udział w Forum lub spotkanie z Prezydentem od wpłacenia środków finansowych. To absurd – zapewniał.
Fundacja zapowiada pozwy i powołuje się na rynkowe standardy
Organizator szczytu odrzuca zarzuty. Fundacja podkreśliła, że „żadna firma nie zawarła ostatecznie umowy na najwyższy pakiet”, żadna z umów partnerskich nie przewidywała spotkania z prezydentem, a ona sama nie ma prawa dysponować czasem przedstawicieli KPRP. Przekonuje, że konferencja to „format otwarty”, w którym uczestniczy ponad 80 największych polskich i amerykańskich firm, a partnerzy stanowią zaledwie 10% uczestników instytucjonalnych.
Udział w części konferencji, w której będzie obecny Prezydent RP (…) nie jest i nigdy nie był uzależniony od jakiejkolwiek opłaty – czytamy w oświadczeniu. Wobec autorów publikacji fundacja zapowiedziała kroki prawne.
Sprawie towarzyszy jeszcze jeden wątek. Jak podają autorzy tekstu, fundację CSR założyli dawni nominaci do spółek Skarbu Państwa z czasów rządu Mateusza Morawieckiego, zasiadający dziś w radach przy prezydencie. To prezes zarządu Paweł Ernst i przewodniczący rady fundacji Marcin Chludziński.