CELEBRITY
Czegoś podobnego nikt się nie spodziewał 😱😱👇
Borys Budka skomentował wybór Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Europoseł KO opowiedział się za radykalnymi metodami wobec obecnej opozycji. Polityk ostro ocenił także działania Bogdana Święczkowskiego. W programie „Polityczny WF z gościem” odniósł się również do możliwego konfliktu wokół funkcjonowania Trybunału.
Maciej Berek został wybrany na sędziego Trybunału Konstytucyjnego 4 września. Decyzja wywołała sprzeciw opozycji oraz części organizacji pozarządowych, które krytykują dalsze upolitycznianie TK. Borys Budka przekonywał jednak, że Berek jest przede wszystkim prawnikiem i osobą przygotowaną do wykonywania trudnych zadań. Dyskusja dotyczyła także przepisów regulujących wybór sędziów TK oraz relacji między Sejmem, prezydentem i samym Trybunałem.
Borys Budka broni wyboru Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego
Europoseł Koalicji Obywatelskiej przekonywał w programie „Polityczny WF z gościem”, że Maciej Berek nie powinien być postrzegany jako polityk. W jego ocenie to przede wszystkim doświadczony prawnik, któremu można powierzać szczególnie wymagające zadania.
– W Sejmie byłem 13 lat i jakoś tam Maćka Berka nie widziałem. To człowiek od trudnych zadań, a przede wszystkim bardzo dobry prawnik. Przypominam, że gdyby prezydent podpisał nasze rozwiązania, ustawy, to nie byłoby takiej możliwości, (by osoba z partyjną legitymacją została sędzią TK – red.) – stwierdził Borys Budka w programie „Polityczny WF z gościem”.
Prowadzący Marek Tejchman zwrócił uwagę, że wcześniej Sejm przyjął projekt, którego przepisy uniemożliwiałyby wybór do Trybunału osoby znajdującej się w sytuacji podobnej do Berka.
– No właśnie, przyjęliście w Sejmie taki projekt, a teraz wybieracie człowieka, który według tamtych przepisów nie mógłby zostać członkiem Trybunału Konstytucyjnego – zauważył Marek Tejchman w programie.
Budka odpowiedział, że tamte regulacje ostatecznie nie zaczęły obowiązywać. Odpowiedzialnością za taki stan rzeczy obarczył Pałac Prezydencki i Karola Nawrockiego.
Przepisy nie weszły w życie. Pretensje do Pałacu Prezydenckiego, do Karola Nawrockiego. Czy też do polityków PiS, że uchwalili zmiany w Kodeksie Postępowania Karnego, które np. pozwoliły niedawno premierowi Donaldowi Tuskowi ujawnić w Sejmie informacje ze śledztwa ws. Zondacrypto. Mówiłem wówczas, czym może to się skończyć. Przy Zondacrypto warto było z tego skorzystać – zaznaczył Borys Budka.
Do tego wątku odniósł się również drugi prowadzący program Marcin Fijołek.
– Wchodzicie w ziobrowe buty i wygodnie wam – zauważył dziennikarz.
Budka odrzucił takie porównanie. Jednocześnie przekonywał, że obowiązujące przepisy mogą być wykorzystywane w sytuacjach, które uznał za wyjątkowe.
– Na szczęście nie. Jeśli jednak takie przepisy obowiązują, to w ekstremalnych sytuacjach można z tego skorzystać. Bardzo się cieszę, że premier powiedział, co się dzieje. Jesteśmy w okresie takiego zakłamania, że druga strona, ludzie, którzy stoją za tą aferą, którzy od Przemysława Krala brali pieniądze, nagle mówią, że to afera Tuska. To Himalaje hipokryzji. Na wojnie totalnej używa się broni totalnej, po drugiej stronie mamy politycznych gangsterów, w związku z tym z nimi trzeba pałką po kratach, inaczej się nie da – powiedział były minister sprawiedliwości.
„Trzeba zrobić to w sposób brutalny”. Budka mówi o radykalnych metodach
W dalszej części rozmowy dziennikarze przypomnieli stanowiska części organizacji pozarządowych oraz osób, które wcześniej protestowały przeciwko zmianom w wymiarze sprawiedliwości przeprowadzanym za rządów PiS. Budka podkreślał, że sam również uczestniczył w tych demonstracjach.
Europoseł KO ocenił jednak, że obecna sytuacja wymaga działań skutecznych i zgodnych z prawem nawet wtedy, gdy przyjmują one znacznie ostrzejszą formę, niż oczekiwałyby tego organizacje społeczne.
– Ja też stałem, też brałem udział w protestach i walczyłem, by nie zrobiono z Trybunału Konstytucyjnego tego, co zrobiono. Natomiast jest bardzo duża grupa ludzi, którzy mówią, zróbcie wreszcie porządek. Jeżeli nie da się zrobić tego w sposób, jaki wymarzyły sobie organizacje pozarządowe, to trzeba zrobić to w sposób brutalny, ale skuteczny i zgodny z prawem. Jeżeli idzie na mnie kibol z bejsbolem, to trudno, żebym przychodził do niego ze stokrotkami – odparł Borys Budka.
Polityk użył następnie tej metafory do opisania sporu z obecną opozycją. W jego ocenie działania podejmowane przez osiem lat rządów PiS doprowadziły do zniszczenia instytucji wymiaru sprawiedliwości.
– Z drugiej strony mamy takiego kibola z bejsbolem, mówię o tym, co robi dzisiejsza opozycja, która przez osiem lat rządzenia zniszczyła instytucje wymiaru sprawiedliwości, okopała się tam i ma takiego politycznego bulteriera, jakim jest Bogdan Święczkowski. Na takich ludzi trzeba radykalnych metod – dodał europoseł KO.
Marek Tejchman zapytał wówczas, czy odpowiedzią na „kij bejsbolowy” mogą być „kajdanki” dla prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Dziennikarz przywołał zasłyszany scenariusz dotyczący wydarzeń po ewentualnym ślubowaniu Macieja Berka.
Według opisanego przez prowadzącego wariantu miałaby następnie zostać podjęta próba zwołania Zgromadzenia Ogólnego Trybunału Konstytucyjnego. Tejchman pytał, czy w przypadku uniemożliwiania wyboru nowego prezesa TK albo niedopuszczania nowych sędziów do orzekania Bogdan Święczkowski mógłby zostać zatrzymany jako osoba paraliżująca funkcjonowanie Trybunału.
Budka zaznaczył, że nie zna takiego scenariusza. Dodał jednak, że potrafi sobie wyobrazić podobny rozwój wydarzeń.
– Nie znam takiego scenariusza, ale sobie to wyobrażam. Mamy politycznych “gangsterów” w Trybunale i Święczkowski jest takim “gangsterem”. Mówię to w znaczeniu politycznym, w cudzysłowie, bo on lubi procesy wytaczać. Czy mamy czekać kolejne tysiąc lat, by prezydent łaskawie pojawił się przy ślubowaniu sędziów, albo aby Święczkowski przyznał im gabinet? Nie, państwo ma być skuteczne i koniec – zaakcentował europoseł KO.
Budka oskarża Kancelarię Prezydenta o kłamstwo w sprawie sędziów TK
W programie poruszono także kwestię roli prezydenta w procedurze dotyczącej sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Borys Budka przedstawił stanowisko, zgodnie z którym głowa państwa nie ma konstytucyjnych kompetencji pozwalających ingerować w sam wybór sędziego TK.
Polityk skierował przy tym bardzo ostre zarzuty pod adresem Kancelarii Prezydenta oraz Zbigniewa Boguckiego. Jego zdaniem błędnie zestawiają oni procedurę dotyczącą sędziów Trybunału z zasadami obowiązującymi przy powoływaniu sędziów sądów powszechnych.
Budka stwierdził, że „Kancelaria Prezydenta, Zbigniew Bogucki i spółka w ordynarny sposób kłamią, porównując tryb powołania sędziego sądu powszechnego do powołania do TK”.
Następnie przedstawił własną interpretację konstytucyjnych zasad dotyczących obu procedur. Wskazywał na różnicę między wyborem sędziów Trybunału Konstytucyjnego przez Sejm a powoływaniem sędziów sądów powszechnych przez prezydenta.
– Konstytucja mówi w jednym przepisie, że sędziów wybiera Sejm, a w ustawie jest tylko doprecyzowanie, że ślubowanie następuje wobec prezydenta. To akt ceremonialny, uzupełniający. Zupełnie inaczej jest natomiast w przypadku sędziów sądu powszechnych. Konstytucja mówi, że wybiera ich KRS, a powołuje prezydent – podsumował eurodeputowany KO.