CELEBRITY
Tajemnicza śmierć w wieku 41 lat. Cała historia strasznego wypadku Kazimierza Deyny……….Więcej informacji znajdziesz w sekcji komentarzy 👇 👇👇
Był jednym z największych piłkarzy w historii Polski. Mistrz olimpijski, kapitan reprezentacji, gwiazda Legii Warszawa i człowiek, który potrafił jednym podaniem zmienić przebieg meczu. Kazimierz Deyna zginął jednak nie na boisku, lecz samotnie, nocą, na kalifornijskiej autostradzie. Miał zaledwie 41 lat.
Do tragedii doszło 1 września 1989 roku, około godziny 1:25 w nocy w San Diego.
Deyna prowadził swojego Dodge’a Colta z 1974 roku autostradą Interstate 15. W pewnym momencie samochód zjechał na pobocze i z ogromną siłą uderzył w stojącą tam ciężarówkę.
Były kapitan reprezentacji Polski zginął na miejscu.
Tak zakończyło się życie człowieka, który jeszcze kilkanaście lat wcześniej należał do ścisłej światowej elity futbolu.
NOC, która zakończyła życie legendy
Według raportu California Highway Patrol ciężarówka stała na prawym poboczu, a jej światła awaryjne były włączone.
Śledczy nie znaleźli śladów gwałtownego hamowania samochodu Deyny.
To jeden z najbardziej przejmujących szczegółów całej tragedii.
Nic nie wskazywało na to, że kierowca próbował w ostatniej chwili wykonać gwałtowny manewr.
Siła uderzenia była ogromna. Deyna doznał rozległych obrażeń głowy i został uznany za zmarłego na miejscu.
Kilka tygodni później pojawiła się informacja, która rzuciła dodatkowe światło na tragiczny wypadek.
Badanie toksykologiczne wykazało u Deyny 0,20 proc. alkoholu we krwi, czyli dwukrotnie więcej niż wynosił wówczas prawny limit w Kalifornii.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie szczegóły ostatnich sekund jego życia są znane.
Przez lata pojawiały się pytania: czy zasnął za kierownicą? Czy stracił koncentrację? Dlaczego nie zauważył stojącej ciężarówki?
Na część z nich nigdy nie będzie jednoznacznej odpowiedzi.
Jeszcze niedawno był KRÓLEM polskiego futbolu
Tragiczny finał jego życia jest tym bardziej poruszający, gdy przypomni się, kim był Kazimierz Deyna w czasach największej świetności.
Urodził się 23 października 1947 roku w Starogardzie Gdańskim.
W Legii Warszawa grał od 1966 do 1978 roku i stał się absolutną legendą klubu. W reprezentacji Polski rozegrał 97 spotkań i zdobył 41 bramek.
Deyna nie był typowym napastnikiem.
Był reżyserem.
Widział na boisku przestrzeń, której inni jeszcze nie dostrzegali. Potrafił zwolnić grę, by sekundę później jednym podaniem otworzyć drogę do bramki.
Jego strzały bezpośrednio z rzutów rożnych i niezwykłe uderzenia stały się częścią piłkarskiej legendy.
Monachium 1972 – chwila największego triumfu
Jednym z najważniejszych momentów jego kariery były igrzyska olimpijskie w Monachium w 1972 roku.
Polska zdobyła złoty medal, a Deyna został najlepszym strzelcem turnieju z dziewięcioma bramkami.
W finale przeciwko Węgrom Polacy przegrywali 0:1.
Wtedy Deyna zrobił to, czego oczekuje się od największych.
Zdobył dwa gole i poprowadził reprezentację do zwycięstwa 2:1.
Polska była mistrzem olimpijskim, a nazwisko Deyny znał już cały piłkarski świat.
Dwa lata później Polska zachwyciła świat
W 1974 roku, podczas mistrzostw świata w RFN, reprezentacja Kazimierza Górskiego zajęła trzecie miejsce.
Deyna był jednym z liderów tej niezwykłej drużyny.
W tym samym roku w plebiscycie „France Football” na najlepszego piłkarza Europy zajął trzecie miejsce, ustępując jedynie Johanowi Cruyffowi i Franzowi Beckenbauerowi.
Dziś trudno sobie wyobrazić skalę jego popularności.
W Polsce był nie tylko piłkarzem.
Był symbolem pokolenia.
Manchester City – wielkie marzenie przyszło za późno
Deyna długo nie mógł wyjechać do zagranicznego klubu. Dopiero w 1978 roku, po mundialu w Argentynie, otrzymał możliwość opuszczenia Polski.
Trafił do Manchesteru City.
Miał wtedy 31 lat.
W Anglii zdarzały mu się znakomite mecze, ale nie osiągnął już pozycji, jaką posiadał wcześniej w Legii i reprezentacji. Angielski futbol był niezwykle fizyczny, szybki i bezpośredni, podczas gdy największym atutem Polaka pozostawały technika, wizja gry i kontrolowanie tempa.
W barwach Manchesteru City występował do 1981 roku.
Potem rozpoczął amerykański rozdział swojego życia.
Nowe życie w Kalifornii
Deyna przeniósł się do Stanów Zjednoczonych i został zawodnikiem San Diego Sockers.
W USA grał zarówno na dużym boisku, jak i w popularnym wówczas futbolu halowym.
Techniczne umiejętności Polaka świetnie sprawdzały się w tej odmianie gry. Deyna szybko zdobył sympatię lokalnych kibiców i razem z Sockers świętował kolejne sukcesy.
Los Angeles Times po jego śmierci przypominał, że był członkiem pięciu mistrzowskich zespołów Sockers.
Ale życie poza boiskiem stawało się coraz trudniejsze.
Kariera zbliżała się do końca, a człowiek niegdyś uwielbiany przez miliony kibiców musiał odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości.
Ostatnie lata nie były łatwe
Deyna coraz bardziej oddalał się od wielkiego futbolu.
Dla zawodnika, który przez lata był kapitanem reprezentacji Polski i bohaterem największych stadionów Europy, przejście do zwykłego życia nie mogło być proste.
W amerykańskich relacjach po jego śmierci pojawiały się informacje o problemach z alkoholem. Dokumenty przywołane przez „Los Angeles Times” wskazywały również na wcześniejsze przypadki prowadzenia samochodu pod wpływem.
Nie powinno się jednak sprowadzać całych ostatnich lat jego życia do jednego problemu.
Deyna nadal pozostawał związany z piłką, utrzymywał kontakty z dawnymi kolegami i jeszcze krótko przed śmiercią uczestniczył w wydarzeniu piłkarskim w Europie.
Nikt nie mógł wiedzieć, że noc z 31 sierpnia na 1 września okaże się jego ostatnią.
Telefon, którego nikt nie chciał odebrać
Informacja o śmierci 41-letniego Polaka była szokiem.
W Stanach Zjednoczonych pierwsze doniesienia wyglądały jak kolejna informacja o tragicznym wypadku drogowym.
Dla Polski było to jednak odejście jednego z największych sportowców w historii.